CeBIT 2017 – relacja z targów

CeBIT 2017 – relacja z targów

Stało się już tradycją, że każdą wiosnę rozpoczynamy w Hanoverze. Tak też było i teraz. Cebit 2017 zaczął się w poniedziałek i trwa dalej. My już byliśmy i z chęcią podzielimy się tym czego w szeroko pojętym świecie IT można się spodziewać w ciągu kilkunastu następnych miesięcy.

Aby uzmysłowić sobie o jak wielkim wydarzeniu mówimy przedstawię kilka liczb. Ponad 200 tysięcy uczestników, 6500 wystawców, 450 startupów, ponad 200 konferencji i na to wszystko tylko 5 dni – uwierzcie to mało. Liczba miejsc parkingowych to ponad 42000 ! – wygląd parkingów robi wrażenie.

Jeździmy już wiele lat i każde targi zaskakują nas z technologicznego punktu widzenia, tym razem zaskoczył nas aspekt bezpieczeństwa (nie mówię o IT). Po pierwsze to kontrola przy kasach biletowych – sprawdzanie toreb i plecaków, wyrywkowo sprawdzano wykrywaczem metali. Po zeskanowaniu biletu wydrukowana została imienna zawieszka.

Podejrzewam, że wydarzenia w grudniu w Berlinie miały na to wpływ. Duża obecność policji potęgowała wrażenie bezpieczeństwa (nie myślałem nigdy, że w aspekcie Cebitu będzie można o tym mówić – no cóż widocznie świat się zmienia). Wbrew powyżej przedstawionym liczbom w pierwszym dniu przywitały nas niepełne parkingi oraz brak korków przy dojeździe do targów – wydaje się że Internet niestety zmniejsza znaczenie targów – do tego jeszcze wrócimy.

W tym roku krajem partnerskim jest Japonia – co wróżyło dużo nowinek; tak też było. Tegoroczny Cebit można zawrzeć w kilku trendach :

1) Gospodarka cyfrowa

2) Sztuczna inteligencja

3) Chumra

4) Cyber bezpieczeństwo

5) Drony

6) Internet Rzeczy

7) Wirtualna rzeczywistość

8) Technologia 5G

Japonia narzuciła tematykę targów nie przypadkiem. Myśląc o dziś o kraju kwitnącej wiśni (bardzo dużo było ich rozstawionych na targach) przewijają się pojęcia Przemysł 4.0 oraz Społeczeństwo 5.0. O co chodzi ?

Spadająca ilość urodzeń, starzenie się społeczeństwa, klęski żywiołowe, zanieczyszczenie środowiska oto aspekty które dziś kształtują gospodarkę. W poszukiwaniu rozwiązań powyższych problemów Japonia na targach Cebit przedstawiła swoją wizję. Przemysł 4.0 to budowanie „mądrych fabryk”, w których to maszyny monitorują się nawzajem oraz w sposób zdecentralizowany podejmują decyzje dotyczące produkcji – jest to możliwe dzięki Internetowi Rzeczy – czyli podłączeniu wszystkiego co możliwe do sieci i ciągłej wymianie informacji pomiędzy urządzeniami. Z kolei pojęcie Społeczeństwa 5.0 dotyczy zaczerpnięcia wzorców z powyższej wizji przemysłu do życia codziennego każdego człowieka. Japonia, która boryka się z małym przyrostem oraz coraz dłuższym życiem (można odnieść wrażenie, że staje się to problemem J) oraz jest zlokalizowana w obszarze sejsmicznym znalazła rozwiązanie jak dalej się rozwijać. Postanowiono otworzyć rynek pracy na obcokrajowców oraz zezwolić kobietom na pracę we wszystkich sektorach gospodarki – do tej pory było to nie do pomyślenia – to jest sposób na problemy demograficzne. Szuka się jednak obszarów, w którym technologia pomogłaby obywatelom uczestniczyć aktywnie w społeczeństwie, nawet tym w podeszłym wieku. Aby umożliwić firmom tworzenie wspólnych ekosystemów technologicznych, w niektórych dziedzinach Japonia chce mniej konkurencji i większej współpracy z zagranicznymi przedsiębiorstwami. Japonia dostrzegła nową rolę w przekształcaniu społeczeństwa w wielu technologiach, dzięki wirtualnej rzeczywistości (wystarczy założyć okulary, a równoległy świat pozwala widzieć więcej) można w bardzo krótkim czasie wdrożyć nowego pracownika np. na linii produkcyjnej – dostaje on własnego e-szkoleniowca który jest w stanie go instruować co, w jakiej kolejności i z użyciem jakich narzędzi wykonać (do niedawana to było tylko możliwe w filmach sf), roboty umożliwiają przenoszenie znacznych ciężarów, a e-szkielety potrafią nawet osobę częściową sparaliżowaną spionizować i przywrócić do funkcjonowania w otoczeniu.

Humanoidalne roboty serwują już kawę bądź wykonują proste czynności jak zamiatanie. Japonia jest drugim po Korei Południowej krajem z największa ilością robotów z 211 sztukami na każdych 7500 pracowników. Dla porównania Niemcy wykorzystują 161 na każdych 10000 pracowników.

Specjaliści z IT już teraz zastanawiają się nie czy, lecz kiedy maszyny staną się bardziej inteligentne niż ludzie. Aplikacje stają się coraz bardziej złożone, a nawet potrafiące przyswajać same wiedzę. W Azji sztuczna inteligencja już teraz służy jako pomoc przy diagnozowaniu i leczeniu ludzi. Za sprawą ich stałego dostępu do Internetu sztuczna inteligencja jest w stanie porównywać setki tysięcy wyników badań np. dajmy na to nowotworu kości, które w we wczesnym stadium są prawie niemożliwe do wykrycia, a dzięki konfrontacji tylu danych ze sobą można postawić diagnozę w bardzo wczesnym stadium.

Patrząc na tempo rozwoju sztucznej inteligencji można wysnuć wnioski że to kwestia 15-20 lat gdy recepcjonistka w hotelu będzie mogła być zastąpiona przez robota, bądź też na trudną misję ratunkową zostanie wysłany nieustraszony robot.

Sztuczna inteligencja poprawi nasze życie i pozwoli bardziej eliminować zadania umysłowe, zapewniając nam miejsce na zadania przynoszące radość. Możemy być pewni, że zrewolucjonizuje świat pracy.

Chmura..

Wg badań z lutego 2017 ponad 50 % firm już korzysta z chmury. Co dla mnie osobiście nie jest zaskoczeniem. Myśląc o cloudcomputingu nie jestem w stanie znaleźć wad tego podejścia do IT. Po pierwsze i przede wszystkim redukcja kosztów. Nie potrzebujemy budować serwerowni, nie interesuje nas kopia zapasowa, redukujemy koszty klimatyzacji oraz ochrony biura, dział IT też już nie musi liczyć kilku informatyków, nie przywiązujemy się do miejsca. Drugi aspekt to skalowalność – jednym klikiem, a nawet skryptem jesteśmy w stanie uruchomić dowolnie wybraną maszynę i np. posiadając biuro rachunkowe które musi naliczy 5000 PIT-ów uruchamiamy potężny serwer który wykona nam obliczenie w 20 min, zamiast 8 godzin na zwykłym PC, a co ważne zapłacimy jednie za jego 20 min faktycznej pracy.

Chmura to nie jedynie wynajem sprzętu. Obecny trend to sprzedaż wszystkiego jako usługa. W formie abonamentu możemy używać oprogramowania biurowego Office na dowolnej platformie, np. na WinXP mamy uruchomiony Word 2016. Co ważne w przypadku używania oprogramowania jako usługi posiadamy zawsze najnowszą wersję oprogramowania i w przeciwieństwie do wersji pudełkowych nie wiążemy się ze sprzętem. Oprogramowanie do obsługi finansowej firmy ? Proszę bardzo. W ciągu kilku godzin mamy gotowy system dla dowolnej liczby pracowników i możemy np. przygotować JPK bez żadnych nakładów startowych.

W związku z tak szerokim zastosowaniem Internetu prężnie rozwija się cyberprzestępczość. Firewalle sprzętowe i programy antywirusowe to dziś za mało. Czynnik ludzki stanowi tutaj największą słabość. Aby tego uniknąć działy IT starają się myśleć za nas, mowa tutaj np. o MFA czyli zmultyfikowanej metodzie autentykacji; oprócz hasła (czy też PIN) będziemy proszeni o odczyt SMSa, odebranie telefonu lub wykonanie jakiegoś zadania na urządzeniu z dostępem do sieci. Ponadto takie programy jak np. Microsoft Intune dają pełną kontrolę dla działu IT nad urządzeniami pracowników (do czego mogą mieć dostęp, jakie dane mogą przeglądać, ale nie edytować bądź w przypadku kradzieży urządzenie natychmiast zaszyfrować).

Drony wchodzą do naszego życia w tempie ekspresowym. Myślę tutaj o ich biznesowym zastosowaniu – a nie topieniu ich w stawie dla funu J. Znajdują one szerokie zastosowanie w rolnictwie, logistyce bądź ratownictwie. Kilka lat temu bezzałogowe statki były domenom wojskową – dziś sprawdzają się w biznesie.

W logistyce drony mogą być używane wewnątrz, jak i na zewnątrz. Potrafią zbierać towary z magazynów wysokiego składowania, ale także dostarczać bezpośrednio do klientów. Od kilku lat projekty pilotażowe stosuje Amazon, Alibaba przez Google po DHL bądź UPS. Drony posiadają kilka ograniczeń – oprócz oczywistego, jakim jest waga do 2,5 kg to również przepisy mocno ograniczające ruch dronów w miastach ze względu na bliskość lotnisk.

Ich znaczenie w rolnictwie również rośnie. Nazywa się to rolnictwem precyzyjnym. Drony wykonują lot przygotowując dokładną mapę siewów bądź wypatrują przeszkód, które mogłyby uszkodzić warty setki tysięcy sprzęt rolniczy. Dzięki wbudowanym czujnikom zbierają w czasie rzeczywistym obraz stanu roślin; ocenić ich uszkodzenia, szkodniki, zweryfikować czy to najlepszy moment na siew czy może użycie pestycydów. Dzięki inteligentnym miastom o których mowa poniżej drony te mogą istnieć samodzielnie – nie trzeba nimi będzie sterować, a jedynie dać zadanie do wykonania. Tak, brzmi jak z filmów fantastycznych.

Ostatnie 3 trendy czyli Internet Rzeczy, Wirtualna Rzeczywistość oraz 5G tworzą moim zdaniem jeden wielki byt, który zupełnie zmieni nasze podejście do życia.

Witamy w świecie online. Około 50000000000 (50 miliardów) urządzeń do roku 2020 zostanie podłączonych do sieci. Nie mówię tutaj o rzeczach typu telewizor, smartphone; myślę raczej np. o winnicy (komunikuje właściciela że „jej” winogrona są gotowe do zbioru, bądź wykładzinie na targach po której chodzą zwiedzający, a każdy ich krok to cenna informacja o potencjalnym wieku, sposobie chodzenia – to jest Internet Rzeczy). Inteligentne zegarki monitorujące nasze ciśnienie i tętno potrafią wysłać w momencie ich znacznego podwyższenia taką informację do naszego lekarza i synchronizując się z naszym kalendarzem umówić nas na wizytę. Pralki, lodówki, klimatyzatory to wszystko już możemy obsługiwać smartfonem. Pomyślmy o samochodach które wymieniają informację między sobą bądź infrastrukturą miejską (światła, bramy, mosty) sprawiając, że ruch jest płynny, a wypadków praktycznie nie ma. Mamy żyć bezpieczniej, sprawniej i bardziej ekologicznie.

Technologia i wizja jest na tyle nowa że aspekt ataków na IoT (Internet Rzeczy) dopiero raczkuje, jednak będzie to poważne wyzwanie dla działów IT.

Wirtualna rzeczywistość, a wzbogacona rzeczywistość ?! Wzbogacona rzeczywistość od dawna jest dostępna dla ogółu społeczeństwa w niezliczonych aplikacjach na smartfony.

Większość z nas prawdopodobnie napotkała Augmented Reality, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Każdy, kto kiedykolwiek polował na Pokémony na ulicy lub „ozdobił” sobie twarz maską jakiegoś bohatera. Na Cebicie rozszerzona rzeczywistość służyła do pokazania jak wiele danych wokół nas jest między sobą wymienianych – po założeniu specjalnych gogli lewitowały wokoło binarne ciągi tworząc odjechany świat.

Wirtualna rzeczywistość to bardzo realne symulacje komputerowe; wykorzystywane do gier, jednak w aspekcie biznesu używana jest przez lekarzy przy symulacji ciężkich operacji, producenci aut testują nowe modele, analitycy wypadków odtwarzają potencjalne zdarzenie.

Firma Vodafone na 33 bardzo efektownej hali zaprezentowała wizję (jakże bliską – technologia już jest) podróży z pracy do domu w aucie przyszłości. Usiedliśmy w samochodzie i ubraliśmy gogle VR, a oczom nam ukazał się nowy świat. Efekt jest bardzo ciekawy – nie do końca jestem pewien czy będę mógł to oddać słowami. Oczom ukazało się nowoczesne auto i zacząłem jechać – po kilku sekundach pojawił się hologram „opiekuna” mojej podróży który stwierdził, że powinienem się zrelaksować, a on zajmie się dalszą jazdą – kierownica zniknęła a pojawił się wielki tablet z dostępem do znanego portalu społecznościowego – kilometry leciały.

Nagle pojawia się przypomnienie o urodzinach żony i automatycznie otwiera się portal zakupowy z prezentacją trójwymiarową potencjalnych podarunków. Droga zaczyna się zwężać i robić bardziej kręta – miły głos zaleca abym zwrócił na to uwagę. Po kilku minutach jedziemy za wielki tirem – kompletnie nie widząc nic więcej, dzięki temu że auta porozumiewają się ze sobą na tylnych drzwiach wielkiej ciężarówki pojawia mi się… obraz z przedniej kamery ciężarówki, dzięki temu wiemy że możemy bezpiecznie wyprzedzić. Powoli dojeżdżam do miasta, na wielkim wyświetlaczu nagle widzę obraz z kamer przemysłowych na najbliższym skrzyżowaniu – dzięki czemu wiem, że pokonam je bezpiecznie. Ciężko ująć to słowami, ale naprawdę robi wrażenie. Dojechałem do domu – wypoczęty, odpisałem do wszystkich znajomych, prezent dla żony już dostarczył dron, a auto samo umówiło się do serwisu na wymianę oleju. Brzmi niewiarygodnie, ale to tylko kwestia czasu. Czekamy na prawo, które usystematyzuje aspekt ew. wypadków (choć jak mają się zdarzyć gdy wszystko i wszyscy będą się ze sobą komunikować nie wiedząc nawet o tym)

Ostatni aspekt to łączność – skoro będzie tak dużo urządzeń – jak maja się porozumiewać w tych GigaMiastach skoro wszystkie są w ciągłym ruchu. Tu odpowiedzią jest 5G -standard Gigabitowej łączności bezprzewodowej. Myślę, że te ostatnie zdjęcie będzie miłym zakończeniem tegorocznego Cebitu. Jak zwykle świetnie, szkoda że tak krótko – z niecierpliwością czekamy na przyszłoroczny.